Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękawice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękawice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2011

Kolanka, łokcie, po co?

Wielu piechurów ma ciśnienie na zaopatrzenie się w osłony stawów. Co prawda uzasadnione z punktu widzenia BHP, bowiem stawy to dość bolesne miejsce, ale nieuzasadnione z punktu widzenia źródeł. Wszyscy boją się o trwałe uszkodzenie tego miejsca, nawet wychodząc do walki inscenizacyjnej. Pamiętać należy jednak że walczymy tępą bronią a kiedyś walczono ostrą, co patent niniejszy eliminuje.

Ci, którzy intensywniej przeglądali źródła z tej perspektywy z pewnością wiedzą że przedstawień osłon stawów w zasadzie nie ma. Podobnie jak wielu innych - rekonstruowanych z nieokreślonego bliżej powodu - artefaktów. Szerzej pojawiają się w ikonografii 2. połowy XV wieku; wówczas są często w zestawieniu z folgami w stronę uda i łydki.

Dokładnie ten sam problem jest wałkowany od około 2-3 sezonów we wczesnośredniowiecznej. Bardzo powszechną praktyką było noszenie karwaszów i nagolenic. O ile z nagolenicami jest mniejszy problem, bo ludzie zaczynają od tego odchodzić, o tyle karwasze nadal stanowią dla rekonstrukcji mniej więcej to samo co Stalingrad dla Niemiec na froncie wschodnim*. Nieświadomym w temacie wyjaśnię w czym rzecz. Brak jest znalezisk lub też przedstawień tego typu elementów pancerza w okresie IX-XI w. dla kultur Słowian i Wikingów (najczęściej rekonstruowanych w skali kraju). Na Cedyni w tym roku, zdejmując wszystkim karwasze doświadczyliśmy, że jednak można. Nikt nie ucierpiał, mając świadomość braku karwaszów ludzie walczyli z głową. Tak też należy zrobić w rekonstrukcji czternastowiecznej. Łokcie, podobnie jak kolanka są elementem zbędnym.

Kwestią zasadniczą jest wyćwiczenie odpowiedniej techniki walki. We wczesnym przejawia się ona (co widać zwłaszcza na zachodzie gdzie ludzie często nie zakładają nawet rękawic) w zasłanianiu dłoni i przedramienia tarczą. Pozycja wyjściowa do ciosu polega na ustawionej lekko ze skosa tarczy, którą w początkowej fazie ciosu wyciąga się lekko do przodu osłaniając prawą dłoń. Nawet niezbyt wnikliwym poszukiwaczom źródeł zaraz nasunie się Codex I.33, niemiecki traktat z końca XIII w. o walce puklerzem i mieczem. Tak jest, puklerzem. A więc nie jest konieczne bycie pawężnikiem do osłaniania dłoni. Nie podsuwam tu oczywiście pomysłu o zdjęciu rękawic, bo to jednak konieczność, i - w przeciwieństwie do wczesnego, gdzie znalezisk rękawic brak - w XIV w. mamy do wyboru kilka nawet rodzajów rękawic i to w przedstawieniach piechoty i spisach zbrojowni miejskich! Gorzej sprawa wygląda w przypadku broni drzewcowej, gdy wystawiamy pod cios obydwie ręce a tarczy brak.

W przeciwieństwie do rękawic osłony stawów są zbędne. Niektórzy próbują ukrywać je pod strojem, żeby wyglądać neutralnie, +/- jak zbrojni z Grandes Chroniques de France (na przeszywce i pod luźną tuniką bądź prostą robe, bądź też pod przeszywką). Byłoby to możliwe nie tylko przy luźnych workowatych rękawach przeszywki, ale nawet zwężanych w przedramieniu. Warto zaznaczyć też że łokcie czy też kolanka praktycznie nie występują w spisach zbrojowni. Oznacza to że nawet w bogatszych miastach, gdzie spisy uwzględniają niewielkie ilości rękawic i napierśniki płytowe, nikt nie rozdrabniał się w osłony łokci, gdy mógł stracić 1/3 ręki obrywając po przedramieniu ostrą bronią. Albo rękawice + przeszywka, albo ciężka piechota, z naręczakami bądź karwaszami zbrojnikowymi.



Wkładać osłony stawów to jak wkładać cokolwiek co w źródłach występuje, ale jest na tyle oryginalne że ciężko tego nie skomentować widząc gdzieś na imprezie. Czy to w tonie uznania, czy krytyki osobliwości wszelkiego rodzaju nie są przedmiotem rekonstrukcji; powtórzę jeszcze raz to co powiedział niejeden przede mną: winniśmy podejmować się rekonstrukcji tego co było powszechne a nie wyjątkowe.
_______________________________
*dla tych, którzy nie załapali metafory - chodzi o to że mimo starań osób, które siedzą w źródłach i próbują wyłożyć na miliard sposobów wczesnym fighterom, że karwasze to wzięty z kosmosu wymysł - mrok wygrywa, i nadal 80-90% wczesnej używa karwaszów, nagolenic bądź jednego i drugiego naraz, choć z historią ma to wspólnego mniej więcej tyle co film "trzynasty wojownik".

sobota, 12 marca 2011

Cirotecas, blech henczken, to jest rękawice.

z dedykacją dla Borga

Temat rękawic dla wojsk piechotnich należy do tych bardziej ciekawych. Czy klepsydry nie są zbyt rycerskie? Czy rękawice kolcze nie są zbyt przestarzałe? Co z rękawicami typu Wisby? O tym w dzisiejszym wpisie.


Tytułem wstępu warto zaznaczyć że znaczna część piechoty nie nosiła rękawic w ogóle. Istotne jest że do piechoty zalicza się także operatorów kusz, którym rękawice są w zupełności zbędne. Nie mniej większość nie-zawodowych, okazjonalnie powołanych pod broń żołnierzy walczyła bez rękawic. Rękawice upowszechniają się wśród piechoty w ostatniej ćwierci XIV wieku i są to już rękawice nowoczesne - klepsydry, ale oczywiście bez typowo rycerskich bajerów jak zdobienia z brązu czy ozdobne nity. Możliwie najprostszy model rękawic klepsydrowych. W przypadku rękawic nie możemy mówić o "przestarzałych rękawicach po dziadku". Oczywiście wcześniej - jak wiadomo znacznej części rekonstruktorów - znamy bardzo dobrze opracowane stanowisko Visby. Datowane jest ono na 1361r, zawiera archaiczne już wówczas uzbrojenie. Nie mniej w RR datowania okołogrunwaldzkiego bardzo powszechne są rękawice podobne tym wisbijskim. Spośród znalezionych tam elementów uzbrojenia rękawic było stosunkowo niewiele. Na pewno chowają się w cieniu mnóstwa pancerzy tułowia tam właśnie znalezionych. Uzasadniałby to fakt preferencji pancerzenia tułowia nad dłońmi, dobrze widoczny we wczesnym średniowieczu - łatwiej było oberwać sztych w korpus niż w dłoń, łatwiej było umrzeć od rany w korpus niż w dłoń itd. Statystycznie można przyjąć za pewnik, że zależnie od odtwarzanych dekad, zamożności miasta i zasobności jego zbrojowni, rękawice nosiło od 20 do 50% powołanych pod broń. Nawet ciężkozbrojni często nie mieli rękawic, co potwierdza ikonografia. Zasady na to nie sposób wprowadzić, ale pierwszeństwo do rękawic winni mieć przedstawiciele bogatszych cechów oraz zawodowa straż/milicja miejska. Trzeba jednak wziąć na poprawkę samo przedstawienie - miniaturzysta mógł uwzględnić przedstawienie szydercze bądź gloryfikujące - przy tym drugim nawet łucznicy paradują w nogach płytowych. Z drugiej strony akurat w danej przedstawionej sytuacji wojak nie musiał mieć na sobie rękawic, np. patrolując ulicę i wkładając je dopiero przed samą walką wręcz. Najwyraźniej rękawice pancerne (zarówno wtedy jak i dziś) nie należały do najtańszych elementów opancerzenia. 


Zaczniemy analizę materiału źródłowego od najstarszego z typów przewijających się przez wiek czternasty. Są to rękawice kolcze. Występowały początkowo w formie przedłużenia długich rękawów kolczych, ale występują też jako oddzielne rękawice. Rękawice kolcze były znane w XIII wieku i były najbardziej powszechnie występującymi w 1. połowie XIV wieku, jednak już w latach 40. XIVw. odeszły do lamusa, wyparte na krótko przez rękawice segmentowe. Nie mniej do końca lat 30. dominują, a w ogóle występują na nagrobkach aż do lat 70. Występowały w bezwzględnej większości w formie dwupalczastej, choć znane są przykłady pięciopalczaste.

Po erze rękawic kolczych nastała krótka era popularności rękawic segmentowych, tj. złożonych z wielu segmentów/płytek, mocowane najczęściej na skórzanym podkładzie. Niestety ich kariera długo nie potrwała; ledwie w latach 40. wyparły rękawice kolcze, już w latach 60. były przestarzałe, wyparte przez bardziej nowoczesne i praktyczne klepsydry. Rękawice segmentowe pojawiły się już w latach 20. XIVw, zaś najmłodsze egzemplarze datuje się na lata 60. Rękawice segmentowe ciężko jest sklasyfikować ze względu na mnogość kombinacji zestawień płytek - bywały mankiety złożone z 1 wygiętej cylindrycznie blaszki, zamykanej jak zarękawia naręczaków płytowych - na zawiasach, bywały też ze zbrojników ułożonych wzdłuż przedramienia (visby). Zdarzały się jednoczęściowe śródręcza, bywały też folgowe. Podobnie nurtującym tematem są palce, które bywają i łuskowe, i takie jak w klepsydrach - z knykciami. Próby podjęcia się rekonstrukcji takowych powinny skupiać się na całości 1 zabytku, jednak ciężko jest nazwać błędem czerpanie pewnych patentów z innych znalezisk, podobnie datowanych. Nie mniej każdy przypadek "składaków" powinien być rzetelnie udokumentowany.

W ostatnim etapie ewolucji rękawicy pancernej mamy do czynienia z rękawicami klepsydrowymi, potocznie zwanymi klepsydrami. Pojawiły się jeszcze w latach 30. XIV wieku, w latach 60. zdominowały wojskowy rynek (w znaczeniu: rycerski), a popularnością cieszyły się jeszcze w latach 40. XV wieku. Swoją popularność zawdzięczają zapewne nieskomplikowanej konstrukcji śródręcza zespojonego z mankietem, (co świetnie zabezpieczało nadgarstek i zwiększało mobilność) oraz braku krycia, które przy intensywnej eksploatacji często odsyłało ich właściciela do warsztatu naprawczego. Obcowanie z ostrą bronią rękawic krytych lub częściowo krytych, w których materiał nośny (skóra) był na wierzchu, zaś metal pod spodem narażało materiał nośny na szybkie zużywanie. Klepsydry, w których materiał nośny znajdował się tylko w spodniej części palców, takie możliwości eliminowały, stąd można wywnioskować że były nieco tańsze w eksploatacji. Być może dlatego dopiero po nastaniu epoki klepsydrowej właśnie ten model rękawic upowszechnił się wśród piechoty. Teorię tą uzasadniałyby późniejsze, XV-wieczne dwupalczaste (Mitten) rękawice - kilka złączonych nitami folg, które łatwo wyczyścić z rdzy oraz łatwo naprawić w przypadku zerwania nita. Nie mniej rękawic tych nie można uznać za poprawne dla datowania do 1375 roku (data szacunkowa, schematyczna). Dopiero w ostatniej ćwierci XIV wieku widać je na przedstawieniach piechoty miejskiej. Wcześniej są to najczęściej gołe dłonie.

Z praktycznego punktu widzenia przy operowaniu bronią typową dla nie-rycerstwa: toporami oraz bronią drzewcową: włóczniami, halabardami, glewiami, gołe dłonie dawały pewny chwyt broni, ale nie chronił dłoni żaden jelec, nagel ani nawet tarczka (jak w kopiach). W rekonstrukcji walki rzeczą oczywistą jest, że nie obejdzie się bez rękawic. Średnia wieku nie wynosi jak w średniowieczu 30 lat, a palce są nam potrzebne do normalnego funkcjonowania poza rekonstrukcją. Myślę że z powodzeniem do walki light-contact można wychodzić bez jakichkolwiek rękawic, wiąże się to jednak z zaufaniem jakim obdarzamy walczących po 2. stronie konfliktu. Ale z zaufaniem jak wiemy - różnie to bywa. Za palce powinien odpowiadać każdy z osobna. Nie mniej gdy w walce mamy do czynienia z osobami których stylu walki nie znamy, myślę, że uzasadnionym jest używać rękawic. W skrócie ujmując, dla datowania 1300-1380 - kolczych, 1330-1370 - segmentowych i 1370-1400 klepsydrowych.