Od niedawna toczy się dyskusja jakiej broni używała piechota miejska w Polsce. Wcześniej rekonstruktorzy nie robili sobie z tym problemu biorąc do rąk dowolną broń drzewcową - halabardę bądź glewię najczęściej. Z czasem my - rekonstruktorzy (ale to dumnie brzmi) zdaliśmy sobie sprawę że w Polsce brak znalezisk broni drzewcowej a ikonografia jest zdawkowa - mamy poliptyk grudziądzki, ale to źródło krzyżackie, mamy kilka przykładów czeskich i wzmianki o glewiach legnickich, ale to tereny poza KKP. Dziś przykład rozwiązania wychodzącego poza schemat halabarda-glewia-włócznia. O toporach na długim drzewcu.
Od dłuższego czasu przyglądam się co jakiś czas rycinie największego z toporów wykopanych w Plemiętach. Ma to ustrojstwo długość żeleźca 28cm, co - przynajmniej według mnie - dyskwalifikuje go jako broń jednoręczną. Podobnego rozmiaru topory na niejednoręcznym drzewcu widać w ikonografii dość często. Nie chciałbym klasyfikować tu plemięckiego topora jako broń typowo analogiczną do halabard czy glewii; raczej zaproponowałbym rozwiązanie... że tak to nazwę "półtoraręczne"*. Topór taki miałby drzewce długości do przepony (120-130cm), opcjonalnie do 20cm dłuższe. Podobnych gabarytów topory (ale o mniej srogim żeleźcu od tego plemięckiego) stosują do walki wcześniaki. Jest to dwuręczna odmiana słowiańskich toporów analogiczna do toporów duńskich. Długość drzewca opiera się u nich na znalezisku z jeziora lednickiego o długości którą można zdefiniować "do przepony". Takie właśnie topory chciałbym zaproponować jako uzupełnienie luki w zasobach polskich rozwiązań na broń drzewcową. Obok wszędobylskich, standardowych włóczni, których w Polsze nie brakuje.
Jak pokazuje ikonografia, topory o podobnym rozmiarze drzewc były w użyciu w epoce, więc nie jest to wymysł z kosmosu. Wzory żeleźców należy czerpać najlepiej ze znalezisk z odtwarzanego regionu - to daje gwarancję poprawności co do szczegółów konstrukcyjnych. A znalezisk takich w Polsce nie jest mało: Nowy Korczyn, Plemięta, Raciąż i zapewne kilka innych, których zdjęcia/ryciny mam ale bez skali, która stwierdzałaby ich dwuręczność i bez miejsca znalezienia.
Nasuwają się same pytania czy taka broń nie będzie zbyt sroga jak na warunki walki lekkiej piechoty. Używana umiejętnie podobnie jak włócznia - krzywdy nie zrobi. Gorzej jak trafi w ręce oszołoma, ale w takim przypadku każda broń bezpieczna nie jest.
___________________________________
*przez półtoraręczność rozumiem tu analogiczne użytkowanie do miecza półtoraręcznego. De facto określenie takie występuje tylko w nazwie bo używa się go z reguły oburącz. Wypuszczanie ciężkiego topora w walce na jedną rękę (celem dosięgnięcia przeciwnika bez wystawiania się na cios) jest niedopuszczalne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewce. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 września 2011
środa, 6 lipca 2011
Technologia wytwarzania drzewc
Na początek wyjaśnijmy samą kwestię nazewnictwa, bowiem bywa ona kwestią problematyczną. Podłużny kawałek drewna na którym osadzony żeleziec tworzy broń drzewcową w Ruchu nazywa się różnie: drzewiec, tyczka, drzewc... Poprawnie powinno nazywać się ten element drzewce (rodzaj nijaki). Odmienia się to przez przypadki jak słowa: miejsce, serce.
Oczywiście przy drzewce nie możemy dobierać byle jakich kijaszków znalezionych w lesie. Już znaleziska wczesnośredniowiecznych drzewc włóczni dowodzą że nie były one wykonywane z byle jakich gałęzi tylko solidnych pni drzewa. Nie mniej znaleźć względnie prosty kij odpowiedniej średnicy i poprawnie osadzić na nim grot/żeleziec to już postęp względem maszynowo toczonego trzonka od wideł, grabi czy kosy, nawet wstępnie obrobionego "dla nadania klimatu". Problem tkwi w przekroju drzewca.
Generalnie spośród występujących w RR kijaszków o różnym poziomie poprawności występują dwa typy przekrojów: koncentryczny (ten poprawny) i równoległy.
Przekrój koncentryczny charakteryzuje się większą sprężystością, a tym samym odpornością na ciosy. W przypadku silniejszych uderzeń w niewielkich odstępach odłupany zostaje kawałek zewnętrznego słoja (warstwy); wewnętrzne słoje zostają najczęściej nienaruszone. Naprężenia rozkładają się równomiernie we wszystkich kierunkach. Bardzo rzadko zdarzają się przypadki pęknięć drzewc o koncentrycznym układzie słojów. Wymaga to naprawdę silnego uderzenia i prawie zawsze zdarza się przy solidnie zużytych drzewcach. Żywotność drzewce o koncentrycznym układzie słojów to około 5 sezonów wyjazdowych (potwierdzone doświadczalnie) przy aktywnej eksploatacji. Drzewce o równoległym układzie słojów (czyli trzonek albo wycinane z dechy u stolarza) teoretycznie na początku jest proste, ale przy obecności wilgoci na imprezach najczęściej wypacza się. O żywotności nie wspomnę - teoretycznie estetycznie to wygląda: brak sęków, gładka powierzchnia, ale niestety nie jest to rozwiązanie historycznie poprawne. Można takie drzewce nazwać repliką ale nie rekonstrukcją.
Nie stanowi w RR problemu długość drzewca, bowiem można ją dobrać albo na podstawie zachowanych egzemplarzy broni z muzeów, albo na podstawie ikonografii - przy pomocy proporcji względem postaci ludzkiej. Dla halabard, glewii i im podobnych urządzeń należy dobierać długość całości między 200 a 230cm - tak aby sztych broni w pozycji stojącej wystawał ponad głowy. Zupełnie inaczej jest w przypadku pik, które ze względu na swoją specyfikę użycia muszą być długie i stanowią w ikonografii zazwyczaj około 200% wysokości postaci ludzkiej - mniej więcej 3-4 metry. Nie dotyczy to włóczni które zazwyczaj zamykają się w 3 metrach, ale ich długość jest na tyle rozbieżna że można tu sobie pozwolić na pewną dowolność, nie mniej minimum to 2 metry - ponad linię głów. To wyklucza wypadki utraty oczu przy postoju.
Oczywiście przy drzewce nie możemy dobierać byle jakich kijaszków znalezionych w lesie. Już znaleziska wczesnośredniowiecznych drzewc włóczni dowodzą że nie były one wykonywane z byle jakich gałęzi tylko solidnych pni drzewa. Nie mniej znaleźć względnie prosty kij odpowiedniej średnicy i poprawnie osadzić na nim grot/żeleziec to już postęp względem maszynowo toczonego trzonka od wideł, grabi czy kosy, nawet wstępnie obrobionego "dla nadania klimatu". Problem tkwi w przekroju drzewca.
Generalnie spośród występujących w RR kijaszków o różnym poziomie poprawności występują dwa typy przekrojów: koncentryczny (ten poprawny) i równoległy.
Przekrój koncentryczny charakteryzuje się większą sprężystością, a tym samym odpornością na ciosy. W przypadku silniejszych uderzeń w niewielkich odstępach odłupany zostaje kawałek zewnętrznego słoja (warstwy); wewnętrzne słoje zostają najczęściej nienaruszone. Naprężenia rozkładają się równomiernie we wszystkich kierunkach. Bardzo rzadko zdarzają się przypadki pęknięć drzewc o koncentrycznym układzie słojów. Wymaga to naprawdę silnego uderzenia i prawie zawsze zdarza się przy solidnie zużytych drzewcach. Żywotność drzewce o koncentrycznym układzie słojów to około 5 sezonów wyjazdowych (potwierdzone doświadczalnie) przy aktywnej eksploatacji. Drzewce o równoległym układzie słojów (czyli trzonek albo wycinane z dechy u stolarza) teoretycznie na początku jest proste, ale przy obecności wilgoci na imprezach najczęściej wypacza się. O żywotności nie wspomnę - teoretycznie estetycznie to wygląda: brak sęków, gładka powierzchnia, ale niestety nie jest to rozwiązanie historycznie poprawne. Można takie drzewce nazwać repliką ale nie rekonstrukcją.
Nie stanowi w RR problemu długość drzewca, bowiem można ją dobrać albo na podstawie zachowanych egzemplarzy broni z muzeów, albo na podstawie ikonografii - przy pomocy proporcji względem postaci ludzkiej. Dla halabard, glewii i im podobnych urządzeń należy dobierać długość całości między 200 a 230cm - tak aby sztych broni w pozycji stojącej wystawał ponad głowy. Zupełnie inaczej jest w przypadku pik, które ze względu na swoją specyfikę użycia muszą być długie i stanowią w ikonografii zazwyczaj około 200% wysokości postaci ludzkiej - mniej więcej 3-4 metry. Nie dotyczy to włóczni które zazwyczaj zamykają się w 3 metrach, ale ich długość jest na tyle rozbieżna że można tu sobie pozwolić na pewną dowolność, nie mniej minimum to 2 metry - ponad linię głów. To wyklucza wypadki utraty oczu przy postoju.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

