Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekonstrukcja statystyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekonstrukcja statystyczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Zarobki i ceny w późnośredniowiecznej i renesansowej Europie, część I

Artykuł ten ukazał się także na moim prywatnym blogu nikodem.blogspot.com.

W ostatnich latach w polskim ruchu rekonstrukcyjnym sporą uwagę zaczyna przywiązywać się do statusu społecznego odtwarzanej postaci, który w oczywisty sposób rzutuje na to w co ubiera się dana persona czy też co i jakiej jakości posiada. Zasadniczo to na co kto mógł sobie pozwolić widać doskonale np w źródłach ikonograficznych, jednakże tematykę tą można także analizować poprzez dane na temat zarobków poszczególnych grup społecznych i kosztów poszczególnych dóbr. Jako że mam odrobinę wolnego czasu, postanowiłem przejrzeć dostępne mi materiały i przedstawić pewną syntezę w/w danych.

Dla ułatwienia w tekście posługiwać się będę dzisiejszymi, metrycznymi jednostkami miary, a zarobki i ceny dóbr przedstawiać będę w gramach srebra (gAg). Zasadniczo jest to dosyć dobrze oddająca realia jednostka, która jednocześnie ma szereg innych zalet, m.in. ułatwia porównywanie cen w różnych latach (kompensując psucie pieniądza) i pozwala na porównywanie cen w różnych państwach (wymiana walut w średniowieczu jest problematyczna). Przy pewnych obliczeniach przyjęto 250 dni pracujących w roku.

Zarobki

To co w oczywisty sposób determinuje stan posiadania danej osoby są zarobki. Przyjrzyjmy się zatem, jak rozkładają się zarobki poszczególnych grup zawodowych. Analizę rozpocznijmy od zarobków najniższych - robotników niewykwalifikowanych. W tą grupę wliczać będą się wszyscy pracownicy fizycznie, którzy wykonują najprostsze zadania - np. tragarze, robotnicy budowlani. Na poniższych wykresach umieściłem dane dotyczące dziennych zarobków robotników budowlanych w czterech dużych miastach Europy - Londynie, Sztrasburgu, Krakowie i Florencji.
Rys. 1. Zarobki robotników budowlanych w XIV - XVI wieku w Europie.
W przypadku robotników o wyższych kwalifikacjach zarobki były, oczywiście, istotnie wyższe, jednak różnica nie jest taka ogromna. Na przykład w Lyonie w XVI wieku, porównanie wygląda następująco:
Rys.2. Porównanie zarobków mistrza murarskiego i niewykwalifikowanego robotnika w XVI wieku w Lyonie. 
Przedstawiona powyżej średnia nie jest daleka od prawdy w całej Europie. Na przykład w 1420 roku w Krakowie stolarz zarabiał ok. 4,52 gAg/dzień, a jego pomocnik 3, 41. W II połowie XVI wieku i w XVII wieku stosunek ten powoli zwiększa się i przekracza dwa, jednak są to już czasy daleko poza zakresem zainteresowań tego artykułu.

Jak ma się sprawa z bardziej wykwalifikowanymi pracownikami? Przyjrzyjmy się danym m.in. Lubeki (do której kilkukrotnie jeszcze wrócimy, ponieważ zachowało się bardzo dużo danych z tego miasta nt. ekonomii). Kusznik (wytwórca kusz) zarabiał od 2,67 gAg/dzień w XIV wieku do 3,56 gAg/dzień w XV wieku. Rusznikarz od 4,45 gAg/dzień w XV wieku do nawet ponad 13 gAg/dzień w XVI wieku. Sekretarz sądowy w 1485 i 1486 roku zarabiał 10 gAg/dzień. XV i XVI wieczny lekarz wykazywał przychody od 6,68 gAg/dzień do ok. 13 gAg/dzień. Ludzie jeszcze bogatsi, na przykład młynarz, zarabiali odpowiednio więcej - ponad 22 gAg/dzień (1452 rok). Na podobne zarobki w XV wieku mogli liczyć także niektórzy urzędnicy, na przykład inspektor w mennicy (?).

Dla wielu osób w środowisku rekonstruktorskim niezwykle cenną informacja mogą też być zarobki żołnierzy. W 1447 roku najemnik za dzień swojej służby otrzymywał od 4,5 do niemalże 5 gAg,  a w połowie XVI wieku już od ok. 9 do prawie 12 gAg/dzień. Oczywiście mowa tutaj o szeregowych - wyżsi szarżą żołnierze, na przykład kapitan straży konnej, mógł liczyć na zarobki od 6,7 gAg/dzień (w XIV wieku) poprzez 15,6 gAg/dzień (ok połowy XV wieku) do 60 gAg/dzień (pod koniec XV wieku).

Osobną grupą są chyba najbiedniejsi ze wszystkich: robotnicy rolni i rolnicy. Dane dla tych grup są bardzo skąpe, głównie z uwagi na to, że rolnicy hodowali towary często dla siebie, prowadzili handel wymienny i nie mieli styku z pieniądzem aż tak często jak mieszkańcy miast. Udało mi się odnaleźć informacje dla zbieraczy winogron z Wiednia oraz pracowników rolnych z Monachium. Dane ich dotyczące za XV i XVI wiek zawarte są na poniższym wykresie.
Rys. 3. Zarobki robotników rolnych
Zbieracze winogron nie zarabiali tak źle, średnio 2,33 gAg/dzień. Robotnicy rolni natomiast 1,45 gAg/dzień - najmniej ze wszystkich przedstawionych tutaj grup.

Podsumowując, zarobki rozpatrywanych grup w XV wieku rozkładają się od 1,45 gAg/dzień do ponad 60 gAg/dzień. Najmniej zarabiają oczywiście niewykwalifikowani robotnicy, jest to przedział od 1,45 do 3,88 gAg/dzień. Dalej za nimi lokują się wykwalifikowani robotnicy (murarze, cieśle, stolarze) oraz rzemieślnicy z zarobkami do ok 5 gAg/dzień. Na takie zarobki liczyć mogli także żołnierze najniższego stopnia. Przedział od 5 do 10 gAg/dzień to już niżsi urzędnicy, lekarze etc. Powyżej 10 gAg/dzień zarabiali właściciele np. młynów (o innych przybytkach nie znalazłem informacji).

Dla uproszczenia dalszych analiz przyjmijmy więc 3 grupy: najbiedniejszych - od 1,5 do 4 gAg/dzień, średniozamożnych - od 4 do 10 gAg/dzień i bogatszych mieszczan - powyżej 10 gAg/dzień (do ilu nie wiem i ciężko mi to zdefiniować).

Zapamiętajmy teraz powyższe wyliczenia, szczególnie te dla Lubeki, gdyż na przykładzie dokumentów z tego miasta prześledzimy ceny. Jest ono stosunkowo miarodajne z uwagi na swoją wielkość; zasadniczo koszty życia i zarobki w największych miastach (por rys.1) są większe - tak jak teraz.

Koszty życia

Analizę kosztów życia rozpocząć trzeba od rozpatrzenia kosztów jedzenia. Dla uproszczenia, jak pisałem powyżej, skupimy się na cenach w Lubece (przy korzystaniu z innych źródeł będę ostrzegał). Analizę rozpocznijmy od przyjrzenia się kosztom zboża w XIV - XVI wieku.
Rys. 4. Rozkład cen zboża w XIV, XV i XVI wieku w płn. Niemczech.
Jeśli przeliczymy teraz litry na kilogramy, a następnie na kalorie dla każdego ze zbóż otrzymujemy:

Tab.1. Średnie ceny 100 kcal w XIV - XVI wieku z podziałem na źródło kalorii (zboże)
wiekowies (gAg/100 kcal)żyto (gAg/100 kcal)pszenica (gAg/100 kcal)
XVI0,025860,032760,0429
XV0,010750,015250,01945
XIV0,004390,007

Efektywnie więc, jeśli o wykarmienie się idzie różnice pomiędzy najtańszym (owies) a najdroższym (pszenica) zbożem były dosyć istotne - niemalże dwukrotne. Jeśli takich zbożowych kalorii chcemy przyjąć teraz, powiedzmy 3000 dziennie, to daje nam (w XV wieku) od 0,323 do 0,584 gAg/dzień. No ale samo zboże, nieważne jak przetworzone, to gorzej niż źle. Zjedzmy sobie może do tego jajeczko. Jak kształtowały się ceny jaj w Antwerpii pokazuje rysunek 5.
Rys. 5. Rozkład cen jaj w Antwerpii w XIV - XVI wieku.
Załóżmy że codziennie zjadać będziemy dwa jajka (co nie jest dalekie od rozsądku, biorąc pod uwagę ich wielkość - jajka średniowieczne były najpewniej istotnie mniejsze od dzisiejszych) - daje nam to (w XV wieku) wydatek równy 0,134 gAg/dzień. Pozostając jeszcze w Antwerpii zakupmy tutaj jeszcze groch, ser i mięso:
Rys. 6. Rozkład cen grochu, sera i wołowiny w Antwerpii w XIV - XVI wieku.
Zakładając, że kupujemy (na dzień) 0,5 l grochu (w XV wieku) wydamy na to warzywo 0,128 gAg/dzień. Do tego dorzućmy 50 g sera - 0,041 gAg/dzień - oraz 100 g mięsa wołowego  - 0,183 gAg/dzień. W średniowieczu występowało około 200 dni postnych w całym roku, więc bardzo często będziemy zmuszeni zastąpić naszą wołowinkę np. rybą jeśli mamy ochotę na coś żywego, Wróćmy do Lubeki, gdzie zakupić możemy wiele gatunków ryb: dorsza, śledzia czy molwę. Litr tego pierwszego 6,286 gAg, a drugiego 11,880 gAg. Litr ponieważ ryby kupowało się na beczki (i jednostki pochodne). Jeśli zatem  w dzień postny zrezygnujemy z jajek, sera  oraz mięsa to nadal ryba może pozostawać poza naszym zasięgiem finansowym. Ot, post.

Skoro już pojedliśmy, to teraz można to czymś popić. Najlepiej piwem - jest zdrowe i tanie. W XV wieku cena piwa w Lubece kształtowały się następująco:
Rys. 7. Rozkład cen piwa w XV wieku w Lubece.
Litr zwykłego, lokalnego piwa kosztował średnio 0,3 gAg. Aby wypić takiego piwa ok 2..3 litrów dziennie zainwestować musimy prawie 1 gAg/dzień, ale jeśli kupujemy najtańsze piwko, jakie pokazuje rozkład, to wydatek ten może się zmniejszyć już do ok. 0,4 gAg/dzień.

Podsumowując zatem nasze minimalistyczne XV wieczne menu: kupiliśmy ok 1,5 l zboża, dwa jajka, 0,5 l grochu, 50 g sera i 100 g wołowiny. Całość takiej diety kosztować nas będzie ok 0,81 gAg/dzień (pomijając dni postne). Do tego doliczyć trzeba koszty napojów (jeśli nie wytwarzamy ich sami w domu). Oczywiście, oprócz kupowania pokarmów, możemy częściowo samodzielne je wytwarzać - trzymać kury, hodować warzywa etc. Jakkolwiek nie będzie to podstawą naszej diety to pozwoli ją urozmaicić i uczynić ciekawszą.

W kolejnej części artykułu postaram się omówić kolejne wydatki, jakie mogą czekać naszą niezbyt bogatą postać w XV wieku. A póki co - jeśli macie jakieś komentarze, sugestie bądź pytania (na przykład o koszty jakichś innych produktów spożywczych) pozostawiajcie je w komentarzach - postaram się uzupełnić artykuł według sugestii i w miarę możliwości odpowiedzieć na Wasze pytania.

niedziela, 30 stycznia 2011

O rekonstrukcji statystycznej...

...czyli o tym, czego jeszcze nie było. Mało kto, albo nawet nikt nie zastanawiał się dotychczas nad dość ważnym aspektem rekonstrukcji jakim jest statystyka. Gdyby przyjrzeć się rekonstruktorom na każdej imprezie turniejowej lub inscenizacyjnej, od razu rzuca się w oczy, że większość ludzi to wielmoże. Historycznie wielmoże byli odsetkiem zasadniczo nie przekraczającym 10-20% społeczeństwa. Problem omówię przekrojowo, od początków naszej ery.

W pierwszych wiekach n.e. na ziemiach Polskich dominowały terytorialnie 2 kultury: Przeworska, zajmująca obszary po zachodniej stronie Wisły z wyjątkiem Pomorza i Wielbarska, obejmująca znaczną część Pomorza i tereny na wschód od Wisły. Kultura Wielbarska miała to do siebie, że kojarzeni z nią Goci nie zwykli chować do grobów broni, ani nawet przedmiotów żelaznych, dlatego pominę ją w rozważaniach. Zupełnie odwrotnie sprawa przedstawia się w Przeworskiej, gdzie do grobów wkładano całe arsenały. Z analizy statystycznej pochówków wojowników kult. Przeworskiej można wyciągnąć bardzo prosty wniosek: miecz (spatha) lub seax (długi nóż) znajdował się w co dziesiątym grobie. W pozostałych grobach znajdowały się włócznie. Warto jeszcze nadmienić, że w zasadzie we wszystkich przypadkach grobów z bronią mieczową znajdowano w grobach wędzidła, elementy uprzęży, ostrogi lub nawet szkielet konia. Schematycznie można podsumować to w ten sposób: 10% wojowników to elita, pozostałe 90% - Volk.

Przechodząc do epoki następującej po burzliwym - jeśli chodzi o zmiany kulturowe - okresie wędrówek ludów, tj. wczesnego średniowiecza, można dostrzec zmianę doboru broni. Przytoczę tu wyniki badań z terenów Pomorza i Połabia. Odsetek mieczów to niecałe 20%, toporów 30%. Resztę stanowiły włócznie. Można więc przyjąć że we wczesnym średniowieczu wyższy stan społeczny, tzn. drużynnicy (z których wyewoluowało późniejsze rycerstwo) stanowił do 20% społeczeństwa, jednak ze względu na specyficzny obszar badań proponuję przyjąć margines błędu dla tego odsetku, ze względu na częste wizyty Wikingów na tych terenach i intensywnie prowadzone walki. Wracamy więc do ok dziesięcio-piętnastoprocentowego odsetku protorycerstwa.

Nie mamy precyzyjnych danych które pozwalałyby na określenie jak duży odsetek stanowił Volk w czasach między XIII a XV wiekiem. Przyczyną może być brak odkrytych współcześnie cmentarzysk (jak w przypadku w/w kultur germańskich), chowanie bogatej części rycerstwa w kościołach (część z nich zburzona podczas późniejszych wojen). O ile możliwe jest określenie szacunkowej liczby rycerstwa z konkretnych ziem np. pod Grunwaldem, o tyle Volk pozostaje do końca nierozwiązaną zagadką. Jednak rozważając zależności feudalne, np. ilu ludzi pracowało dla jednego rycerza - pana feudalnego, można sobie tę proporcję mniej więcej wyobrazić. Załóżmy że dla danego feudała mającego w posiadaniu 3 wsi jako formę podatku składano zboże, len, wełnę, skóry, żelazo itd. Trzeba uświadomić sobie ilu ludzi musiało pracować, aby ten miał za co kupić pancerz, broń, konia itd. Do tego doliczmy część ludności sprawującej służbę u feudała jako formę podatku. Wszystko wzięte razem (optymistycznie kalkulując) daje nam wynik, że rycerstwo stanowiło do 5% ludności, co potwierdzałby fakt kosztowności sprzętu jakim był metalowy pancerz.

Podejście do rekonstrukcji statystycznej nie powinno opierać się jedynie na odtwarzanej postaci. To także dobór poszczególnych elementów sprzętu. Na przykład przy doborze hełmu nie powinniśmy się sugerować tym że znaleźliśmy jakieś ciekawe, wyjątkowe źródło i je rekonstruujemy, bowiem RR nie zajmuje się rekonstrukcją wyjątków a ogółu. Nie wolno też popadać w odwrotną skrajność, przykładowo: łebka z zasłoną występuje w ikonografii najczęściej i jest jedynym poprawnym hełmem dla okresu II połowy XIV wieku. Kapaliny także były dość powszechne i stanowią duży odsetek materiału źródłowego. Trzeba w tym wypadku sugerować się po części intuicją; jeśli spodobał się jakiś hełm, szukamy do niego analogicznych, podobnych. Jeśli występuje dość powszechnie, stanowi podstawę do rekonstrukcji. Jeśli to wyjątek - prawdopodobnie jest to błąd miniaturzysty, albo błąd w interpretacji.

Oczywiście wprowadzenie w życie ściśle poprawnej proporcji elit do Volku nie jest realne. Za dużo ludzi chce walczyć mieczem, zarówno w późnym jak i wczesnym średniowieczu. Nie mniej do takiej proporcji wszyscy powinni dążyć. Czynnikiem ograniczającym na imprezach może być zapotrzebowanie na walczących konkretnej profesji na imprezach, tzn. wprowadzenie miejsc (mandatów) na polu bitwy. Mam tu na myśli np. 60 miejsc dla lekkiej i 30 miejsc dla ciężkiej piechoty, 20 miejsc dla konnych. Do bitwy dopuszczani są najlepiej wyposażeni, wówczas mroczny sprzęt zostałby wyeliminowany drogą naturalnej selekcji.